środa, 23 marca 2011

Wtorek i środa na rzeszowskich drogach

Dziś łączony wpis z fotkami z wtorku i środy. Na ulicach robi się naprawdę pięknie, coraz bardziej widać tryskających energią rowerzystów i oczywiście rowerzystki (a właściwie rowerzystki przede wszystkim!).
Niestety nie każdą bikerkę jestem w stanie podpisać imieniem, bo albo nie przedstawialiśmy się sobie albo nie pamiętam. Tak jest m.in. w przypadku Lady in Red, która na stylowym czerwonym holendrze przemierza rzeszowskie drogi.
Na ulicy Kopisto spotkałem także Ankę (mam nadzieję, że nie pomyliłem imienia), której wiosenny szalik już z daleka przykuł moją uwagę. Nasza rowerzystka postanowiła od wiosny dojeżdżać rowerem do pracy, będziemy jej kibicować, żeby jak najszybciej taka jazda stała się jej nawykiem :)
A oto najmłodsza dzisiejsza bohaterka, która pewnie wracała ze szkoły. Bardzo fajne zestawienie kolorów - czapka, kurtka i buty doskonale do siebie pasowały, do tego czerwony plecak w kolorze roweru i wrażenie gwarantowane :)
Trzecia rowerzystka napotkana na ulicy Kopisto regularnie jeździ rowerem po mieście, nie znam jej imienia, ale serdecznie pozdrawiam.
Na ulicy Sobieskiego natknąłem się z kolei na Annę (tutaj także nie mam pewności co do imienia). Jest to chyba bardzo rowerowo zakręcona osoba, bo z naszej rozmowy wynikło, że nie poprzestaje na jeździe po mieście, lecz dużo wolnego czasu także spędza na rowerze :)
Jeśli chodzi o strój Anny to należy zwrócić uwagę na granatowo-niebieski szalik fajnie pasujący do torby. Mam nadzieję, że zobaczymy się w piątek na Masie.
A ta para wracała z otwarcia nowej siedziby Muzeum Dobranocek (teren Teatru Maska przy ul. Mickiewicza). Z małej rośnie chyba tak zakręcona osoba na punkcie roweru jak jej mama, która powiedziała, że ciężko jej samej się ruszyć na rower, żeby córka nie zaczęła domagać się towarzyszenia w foteliku :D
Przed Muzeum dobranocek swoją sesję miała Ola, która była pierwszą rowerzystką, którą spotkałem dzisiaj. Ola pewnie będzie w piątek próbowała zdążyć na Masę. Proponuję urwać się z pracy 10 minut wcześniej, a na pewno dasz radę :)
A czytelnikom polecam odwiedzenie Muzeum Dobranocek. W nowej siedzibie jeszcze nie byłem, ale już w poprzedniej lokalizacji, w której ciężko było pomieścić wszystkie eksponaty, było naprawdę rewelacyjnie! Jeśli jesteście spoza Rzeszowa to jest kolejny powód żeby się tutaj wybrać.

Kolejną Ankę spotkałem na Moście Zamkowym. Od razu zwróciłem uwagę na fajną skórę i szalik, a przeglądając zdjęcia ;) także na ładne buty. Tę rowerzystkę musiałem akurat chwilę przekonywać, żeby się zgodziła na zdjęcie, ale zdecydowanie było warto :)

Na koniec dzisiejszej notki przedstawiam Aśkę, która zaskoczyła mnie tym, że wie o nadchodzącej Masie Krytycznej, a nawet się na nią wybiera. Zatem do zobaczenia na szykownej Masie :)

1 komentarz:

  1. Fajnie się czyta! Super, że ktoś w Rzeszowie robi coś takiego. Dodaję i uważnie obserwuję, zwłaszcza że dziś i ja miałam okazję popozować. :)

    OdpowiedzUsuń