piątek, 19 listopada 2010

Danie indyjskie

Jako, że Krzysiek, na którym po mojej przeprowadzce spoczywa cały ciężar prowadzenia bloga lubelskiego dodał bardzo ciekawy wpis o rowerach w Libanie postanowiłem pójść w jego ślady i dodać zdjęcia zrobione rok temu przez Olę na wyprawie w Indiach. Mam nadzieję, że choć trochę oddają specyfikę tamtego kraju i będą fajnym wzbogaceniem bloga :)
Rejestracja czy numer startowy? :D
Zdjęcie powyżej przedstawiać może namiastkę serwisu samochodowego. Możliwe także, że jest to jakaś stacja benzynowa na kółkach...
 A na tym zdjęciu widać w pełni profesjonalny serwis rowerowy. Ciekawe ile kosztuje centrowanie koła?
 Rowery w Indiach muszą być wytrzymałe żeby przewieźć tak potężny bagaż.
 Rower jako suszarka na pranie?
I na koniec zdjęcie chyba najlepiej przedstawiające specyfikę indyjskich ulic. Goście czekają na klienta, inni gdzieś pędzą a tuż obok ktoś leży, może śpi, może nie żyje. Normalka, kto by się tym przejmował :D
Dziś po raz kolejny mijałem jedną z bohaterek tego bloga :) Pozdrawiam Anię, której robiłem fotkę na ul. Dymnickiego.

2 komentarze:

  1. Świetne foty. IMO - choć w Indiach nie byłem - oddają idealnie sposób, w jaki tam wykorzystuje się rowery: do wszystkiego. Miałem ostatnio okazję korespondować chwilę z bloggerem rowerowym z Indii. Wyjaśnił mi on, że w kraju tym jest bardzo dużo ludzi po prostu biednych, dla których rower jest często po prostu jedynym środkiem transportu, na jaki ich stać. Dlatego - jak powiedział - bardzo wielu rowerzystów spotkać można na ulicach indyjskich miast, a ich rowery mają z reguły bardzo wiele: lat, rdzy i przejechanych kilometrów. Te fakty świetnie potwierdzają Twoje (Oli) foty. A chłopak na BMX'ie pewnie się jara Lance'em albo kimś i sam sobie zrobił numer startowy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałam, że są indyjskie blogi rowerowe. Nie przyszło mi w ogóle do głowy, że mogą takie być, bo nie zauważyłam tam nikogo jeżdżącego na rowerze dla przyjemności, czy preferującego taki styl życia. Jak pisze MindEx na rowerze jeździ się tam z braku innych środków transportu. Poza tym, jazda po indyjskich ulicach to szkoła przetrwania, choć dla Hindusów to norma. W miarę dobrze specyfikę ruchu ulicznego obrazuje to zdjęcie:
    http://demotywatory.pl/2291398/W-tej-sytuacji-kierujacy-pojazdem-A
    Oczywiście wszyscy jadą naraz, brakuje tam jeszcze wielbłąda, słonia i ciężarówki jadącej pod prąd.

    Ola

    OdpowiedzUsuń